BABA JAGA - FRAGMENTY

Autor: julka d, Gatunek: Poezja, Dodano: 23 lutego 2018, 14:52:31

Dawno temu żyła sobie

Baba Jaga z kotem w zmowie.

Za zwierzątek przyzwoleniem

nazywała kota Leniem.

Zgodnie z Lenia charakterem

brak mu było chęci szczerej

do prac w domu, polu, lesie,

gdyż najbardziej lubił leżeć,

grzać futerko w plamie słońca,

nasłuchiwać jak przy końcach

barwnych dzwonków ogrodowych

bzyczy owad złotogłowy.


KOT

 

Baba Jaga, jak to w bajkach,

miała chatkę na mokradłach.

Jędza była dość szkaradna,

przy tym bardzo nieporadna:

niedowidzi, słuch też słaby,

okulary winna nabyć.

O sznurówki ciągle wadzi,

z miotły spadła kilka razy,


 

JAGA


Plączą jej się nogi, ręce,

co usłyszy, to przekręci.

Bezustannie myli zioła,

więc udziela mętnych porad

i jest ciągle w licznych sporach.


 

Mruczał kocur: – Nie podoła

dalej zwodzić, otumaniać,

strachem cały las ogarniać.

Gdy gotuje – parzy ręce

wtedy słucham Jagi jęczeń,

słowa zaklęć gmatwa stale,

muszę wysłać ją do Salem.

 

Jak pomyślał, tak też zrobił.

Chustą Jagę przyozdobił,

podarował miotłę nową

niezawodną, odlotową.


JAGA

 

W upominku dla sióstr Jagi

zapakował: mniszek, wawrzyn,

napar z kory drzew liściastych,

siedem jagód dla kontrastu,

pazur żółwia, pół łyżeczki

sproszkowanej śliny traszki,

zęby węża z marynaty,

kilka łez od smutnej żaby.

 

Przykazała kotu Jaga:

Niech się tutaj nikt nie skrada

i za klamkę niech nie chwyta,

na me skarby niech nie czyha!

                               ***

Sroka Zuzia, na gałęzi

(w lewym oku mały zezik,

wiatr jej w piórka lekko dmucha),

widzi – Jaga w podróż rusza.

 

Zerka Zuzia na drzwi chaty:

– Jak wytrychem w zamek trafić,

żeby dostać się do środka,

pomyszkować w Jagi schowkach?

 

Jak przechytrzyć mam ja kota,

by się ze mną nie szamotał?

Raptem patrzy – Leń wychodzi,

już jej drogi nie zagrodzi!

 

 Choć obiecał chatę chronić,

wziął laseczkę i melonik,

na herbatę wprost do kotki

pobiegł, niosąc w puszce szprotki...


ZUZIA

 

Przeszukała sroka kufry:

są w nich szminki, różne pudry,

kremy, lakier do paznokci,

halki, wstążek kilka łokci.

Z cekinami barwne bluzki

i do włosów srebrne wsuwki,

wiele toreb, pasków, kokard,

na rajstopach złoty brokat.

Jakie były mrzonki srocze?

Chciała jaśnieć niczym słońce,

mieć na własność cudnie skrzące

koraliki i pierścionki.


KUFRY

                               ***

Powróciła Jaga z Salem,

sprawdza swą moc – Doskonale!

Kiedy kiwnę małym palcem,

to przemienię myszkę w kamień.

Jest wspaniale! Mogę szaleć,

moc wróciła mi na stałe!

Zaraz wywar z ziół zaparzę,

żabę w jeża przepoczwarzę.

 

 

Nagle Baba Jaga patrzy,

własnym oczom aż nie wierzy:

splądrowany dom doszczętnie,

nawet kufry! Te stuletnie!


JAGA

 

Ząb jedyny w złości szczerzy:

Kto dopuścił się kradzieży?!

Kto to zrobił? Pewnie sroka!

Wpierw odszukać muszę kota!

Gdzie jest Leniek? Strzec powinien!

Sprawcy kara nie ominie!!!

Swoją złością przepotężną

strach posiała pośród zwierząt...

                                 ***

Sroka modnie przyodziana

w krzakach siedzi: jest w falbanach,

halkach, bluzce z cekinami

i różnymi błyskotkami

na pazurkach i skrzydełkach,

a na głowie z tiulu mgiełka.

Sznur korali ma na szyi,

w piórkach pysznią się szafiry.

Dziób czerwony, pudru tona

– nie zasłoni tego woal.

Tu ją gniecie, tam uciska,

jaka ciasna jest ta kryzka!!

Mnóstwo wdzianek założyła

– z trudem krew jej krąży w żyłach.

Jaki kłopot iść za modą,

nie wiedziała sroka dotąd.

Rozpostarty ogon sroczy

rzuca się z daleka w oczy.

Zuzia większa jest, pstrokata,

pewna siebie – wszak bogata!

Lecz nie fruwa, jest za ciężka,

wzlecieć w górę to mordęga!

 

 Pomyślała: Wiatr poproszę,

niechaj dmuchnie we mnie trochę.

 

Miał wiać dołem, z kursu zboczył,

wionął Zuzi prosto w oczy.

Coś narobił! – sroka skrzeczy

Piach mam w oku! Straszne rzeczy!

 

Wiatr wyszeptał: Słabo wiałem,

skrzydeł ci nie połamałem!

Sama sobie musisz radzić,

potrzebujesz ciut rozwagi!

Usłyszałem w szumie liści,

jak się śmieją z ciebie wszyscy.

W cudze łaszki stroisz pióra;

spojrzyj w lustro – czysta bzdura!!!

To komedia jest i kradzież,

bierzesz udział w maskaradzie.

Baba Jaga już cię szuka,

a jak znajdzie, zaczniesz kukać.

Czarownice – siostry Jagi

szkoliły ją tydzień cały.

Powróciła ciemną nocą

z przeraźliwą, nową mocą!

Lepiej zdejmij Jagi ciuszki,

nim dosięgną cię jej sztuczki.

 

Lecz za późno – Jaga w drodze.

Na swej miotle mknie wąwozem!

 

Sroczka w strachu, ledwie żywa,

tak kocura głośno wzywa:

Leniu, proszę, przyjdź i pomóż,

tylko zrób to po kryjomu!

Wyrządziłam krzywdę tobie,

jak naprawić winę – powiedz!

Jaga także pokrzywdzona...

Co mi teraz czynić – doradź!

 

                           ***

 

Leniek oczy wybałuszył:

tylko dziobek sroczce widać,

reszta ciała jest spowita

wisiorkami, zwojem szmatek;

nóżki kryje w cętki lateks.

 

Po co Zuzi łaszki Jagi,

kot nie pojmie tego za nic

– wszakże sroczki w piórkach własnych

wizerunek jest wspaniały.

 

 Zuziu, wzywasz mnie na pomoc

– mam dla ciebie złą wiadomość:

Jagi też się bardzo boję!

Naraziłaś nas oboje

na jej wściekłość. Jak nas znajdzie,

nie ujdziemy tylko z płaczem.

Jaga będzie bezlitosna,

ze swym czarem nas zapozna!

 

 Pożałował jednak Zuzi:

wciąż dygocze, nic nie mówi,

drżą jej piórka, ledwie stoi;

musi sroczka strach poskromić!

 

Spróbujemy polubownie

rzecz załatwić. Ja pomogę

wynagrodzić Jadze straty...

Zacznij wrzucać w koszyk szmatki.

Jak najszybciej je odniosę,

sam o łaskę ją poproszę.

 

Odsapnęła z ulgą sroczka:

odda wszystko i po troskach.

… Lecz ozdóbek zdjąć nie może –

zaczepiła but o korzeń,

zaplątała się dokładnie

w paski, taśmy, chustki, szale!

Piórka w skrzydle połamane

– ruszać się nie może wcale.


 

By z kłopotu ją wybawić

zanim Jaga się pojawi

kot chce szybko kosz napełnić.

Być oboje muszą dzielni!

 

...gdy uwijał się przy Zuzi

las spowiły zwoje chmurzysk

zadudniły grzmoty nisko,

gdzieś zapiało kogucisko,

błyskawica gąszcz przeszyła,

w lecie zima naśnieżyła.

Wicher wściekły jął wirować...

Wrony wieść przyniosły w dziobach:

Baba Jaga krąży blisko,

przeleciała nad urwiskiem.

Chmara kruków wkoło siadła.

Zakrakały: Zuziu, kradłaś!

Echo w lesie w mig rozniosło,

budząc w zwierzach dziki popłoch,

słuchy o leniwym kocie,

co dał Jagę okraść sroce.

Już zbierają się piżmaki,

zwiewne ważki, rosomaki,

zwierzątka

śmieszki sówki, drobne kosy,

jemiołuszki, wilki, osy,

smętne sępy, trzy rudziki;

są dzięcioły, cztery dziki,

 

łosie, krety i borsuki,

smutna żaba, drozdy, kruki,

trzy jaszczurki, gibkie kuny,

płoche sarny, gile, wrony,

 sześć wiewiórek, gronostaje,

węże, żuki, osiem czajek,

dumne czaple, lisy, jeże,

śmigłe rysie, nietoperze...

 jeszcze dużo innych zwierząt

nadfrunęło, przyszło pieszo,

by o litość Jagę prosić:

Niechaj sroczki nie patroszy!

Chociaż bały się szalenie,

chciały Zuzi los odmienić

(żal im było także kota,

bo w kłopoty własne popadł).

                                  ***

 

Baba Jaga, wiatrem gnana,

zza zakrętu się wyłania.

Na swej miotle, z różdżką w ręku,

zatrzymuje się wśród świerków.

 

Zła mamrocze: gdzie rabusie?

Chcąc przywrócić ład w naturze

rozpędziła różdżką chmury,

by zobaczyć co uknuli.

 

Ale hola! Tyle zwierząt!

Bacznie Jagi ruchy śledzą,

wystraszone. Co to znaczy?

A przed nimi stos jej rzeczy!

Jest tu wszystko, co ta mała

kleptomanka jej zabrała!

Baba Jaga oczy mruży,

poszukując sroczki Zuzi.

 

jaga5

 

Wzrokiem wielce rozeźlonym

zbiorowisko zwierząt gromi.

Myśli Jaga: Po co przyszły?

Zagniewana głosem schrypłym

dopytuje: Gdzie jest Zuzia?

Raptem patrzy – stos się rusza!

Wnet ze sterty się wynurza

przekomiczny jakiś cudak.

Lęk mu chyłkiem zerka z dziobka.

Nie do wiary – to jest sroczka!

Rozbawiona mówi Jaga:

Zuziu, przypominasz stragan!

Jakby tego mało było,

ze speszoną bardzo miną

w cud cekinach i we wstążkach

tuż za Zuzią kot się chowa.

 

Niewyraźny, zatrwożony

nie wie, jak się teraz bronić

i nie przyznać się do zmowy.

Przecież widzą: pełny koszyk

za skórzany uchwyt trzyma.

Rzemień mu się w łapki wrzyna,

bo kosz duży jest i ciężki,

Jagi strojów w nim po brzeżki!

 

Jaga w śmiech, aż łzy tryskają,

z nią chichocze nawet zając.

Parsknął śmiechem ryś, wiewiórki,

odważyły się jaszczurki.

Ależ scenka to paradna,

jedna wielka błazenada!

Jaga się w zachwycie trzęsie,

drga jej prawie każdy mięsień!


śmiech

 

Szczęście zdjęło resztę zwierząt.

Zrozumiały, że nic złego

już nie grozi winowajcom.

Smutna żaba: Koniec lękom!

 

 

Po namyśle Jaga rzecze:

Mija mi złość – radujcie się.

Ale sprawy to nie koniec,

powinniście karę ponieść.

 

Żeby było sprawiedliwie,

sędzią będzie kruk Oliwier.

Wydarzenia zna zawiłość

– obiektywny wyda wyrok.

Wielokrotnie nam orzekał,

przy pomocy Bartka – sępa,

w najróżniejszych zwierząt sporach,

mówiąc zawsze trafny morał.

sęp

 

 

 

 

 

 


 


Komentarze (19)

  • Strasznie ta bajka chaotyczna i nielogiczna dla mnie. Mętlik w głowie. Nie kupiłabym dla swojego dziecka. Dużo fajnych fragmentów. Osobiście podzieliłabym na kilka osobnych rozdziałów, z WYRAŹNYM morałem w każdej i tak, aby całość też się kupy trzymała.

  • uhm, ale to przecież nie jest całość. to fragmenty, więc moga sprawiać wrażenie niespójności. w bajce wątki się przeplatają,a z nich wynikają jakieś konkretne sytuacje. nie ma np. nic o pobycie Jagi u sióstr, gdzie one, te siostry zmieniły jej charakter, o czym sama Jaga bardzo długo nie wie. tu w tych fragmentach własnie nie wie. no i to nie jest koniec, bo kruk Oliwier ma dobre rozwiązanie dla zaistniałych okoliczności. bajka będzie podzielona na rozdziały z tytułami. ale na pewno nie będzie miała morałów, bo zastąpią je decyzje i propozycje Kruka Oliwiera na rozstrzygnięcie tej sytuacji.

  • będę wdzięczna za wskazanie nielogiczności.

  • jeśli będzie ci się chciało przeczytać, a to też jeszcze nie koniec.


    Przytaknęły jej zwierzęta,
    bowiem znały Oliwiera
    z jak najlepszej kruczej strony:
    – był rzetelny i bezstronny.

    Kruk przy sosny siadł konarze;
    przenikliwy z niego starzec.
    W zamyśleniu kiwa głową
    – wskazać karę to nie kłopot.
    Doświadczenia sto lat dźwiga
    na już posiwiałych skrzydłach.
    Przetarł oczy, zdjął binokle,
    zaczął mówić szorstkim głosem:

    Znamy, Zuziu, twe skłonności
    do skradania tego, co lśni
    i przywabia cię kolorem.
    Ale przecież to nie twoje!
    Dwumiesięczny, sroczko, pobyt
    nakazuję ci u sowy.
    To nie kara, lecz terapia!
    Wszelkich, Zuziu, dołóż starań,
    by powrócić odmienioną,
    pracowitą, szczerą sroczką.
    Złych nawyków się wyzbędziesz
    i gdy z nami razem będziesz,
    popracujesz na rzecz dzieci.
    Tym sposobem się wywdzięczysz
    Babie Jadze. Za terapię
    podziękujesz mądrej sowie.
    Zuziu, będziesz wyszukiwać
    w gąszczach, krzewach i igliwiu,
    w stogach liści i patyczków,
    w rzek korytach, wśród kamyczków,
    w porzuconych norkach krecich
    zagubionych rzeczy dzieci:
    kredek, gumek, baloników,
    szkiełek, draży i guzików.
    Sroczko, nie jest to sekrecik,
    że cię lubią wszystkie dzieci.
    Poprosiły, byś po szkole
    wymyślała im wesołe
    gry, zabawy zespołowe.
    Po kolacji, już wieczorem,
    opowiadać będziesz baśnie,
    aż maluszek każdy zaśnie.
    Tobie kocie sporządziłem
    przede wszystkim zestaw ćwiczeń,
    bo kondycji masz niewiele.
    Teraz będzie twoim celem
    bez przystanków i zadyszki
    zbierać w lesie chrust i szyszki,
    na podpałkę nosić Jadze,
    a ponieważ masz nadwagę,
    dietetyczka (od jaszczurek)
    listę potraw przygotuje,
    których tobie jeść nie wolno,
    bo zatracasz swą zdrowotność.
    By przywrócić z Jagą zgodę,
    popracujesz w jej ogrodzie.
    Przez najbliższe trzy miesiące
    w każdy wtorek, środę, piątek,
    przez godzinę będziesz grabił,
    siał, przycinał, kosił, plewił,
    strzygł rośliny i podlewał,
    zbierał plony, dbał o drzewa.
    Tobie, Jago, ja nie mogę
    nic nakazać, lecz mam prośbę:
    pomyśl, jaką zyskasz sławę,
    ile będzie z tobą gawęd,
    jeśli zechcesz użyć mocy
    swoich zaklęć do pomocy
    nam tu wszystkim. Zamiast trwogi
    możesz Jago wzbudzać podziw!

    Pomyślała Baba Jaga:
    To naprawdę mądra rada!
    Zamyśliły się zwierzątka:
    dobrze było kruka spotkać!

  • Chociażby to:
    kruk - mądrość, sęp - padlinożerca
    Wielokrotnie nam orzekał,
    przy pomocy Bartka – sępa,

  • nie wierzę że to napisałaś. przecież ja nie piszę atlasu zwierząt. to bajka, w której sęp jest pozytywną postacią. poza tym to nie jego wina, że jest padlinożercą, bo jakby nie miał wyboru.zwierzęta w bajce występują w grupach, w których w naturze by się pozjadały. ale przy okazji można z dzieckiem pogadać np.o tolerancji, czy niemyśleniu stereotypami. ja zawsze stawiam na rozmowę z dzieckiem, staram się je prowokować do zadawania pytań. nie lubię podawać gotowych rozwiązań, czyli odklepywania morałów.

  • Tolerancja, u dzieci, jest naturalna. Tolerują warunki, niewygodę, pogodę, okrucieństwo niektórych jednostek, nawet na sobie. Granica wynika z naturalnej samoobrony.
    Tolerancja, w/g mnie, to nie mieszanie w głowie. To, że zwierzęta są 'razem' nie miesza w głowie dziecka, bo są razem w lesie/łące, ale burzenie utwierdzonych w konkretnej rzeczywistości społecznej symboli, to już za dużo, jak na dziecko. Jak ma w przyszłości rozróżnić zło i dobro?
    Idąc dalej, za zaprezentowanym Twoim rozumowaniem, - co w tym złego, że przebieraniec diabła będzie rozdawał prezenty na 6 grudnia?

  • Lubię bajki z obrazkami. Kto ilustruje?

  • dzieci są też okrutne. potrafią gnębić kolegę za to, że nosi okulary, ma czerwone włosy, piegi czy odstające uszy, lub waży za dużo. z małych gnębicieli często wyrastają starzy wkurwieni.
    jak mam rozebrać to zdanie?
    To, że zwierzęta są 'razem' nie miesza w głowie dziecka, bo są razem w lesie/na łące.
    przecież w tym właśnie lesie czy łące się zżerają. w mojej bajce żyją w zgodzie. można o tym z dzieckiem porozmawiać. o rasizmie też. oczywiście w sposób przystający do wieku dziecka. a symbole często są zwodnicze i niesprawiedliwe. standardowe myślenie ogranicza kreatywność dziecka. pojęcie dobra i zła, to nie tylko symbole, ale cały zestaw zachowań. o tym też można i trzeba rozmawiać.

  • Elżbieto, ja ilustruję. nie mam jeszcze wszystkich.

  • Oj Julko!
    Się zjadają. Ewentualnie żerują. Ale 'zżerać' to już tyczy się ludzi...
    Się zjadają. A co mają robić? A ludzie zjadają je. A co mają robić? Roślinki też mają 'dusze'. Wystarczy mówić kwiatkom 'kocham' i już lepiej rosną : - ))). I lepiej smakują.

    • Ir _
    • 23 lutego 2018, 20:52:12

    Mój przyjaciel / też pisze/ mawia, że jak się koniecznie coś zeszmacić to i Ojcze nasz, będzie dobra pożywką.
    Dla mnie i mojego małego wnusia ta bajka jest ciekawa. Słuchał i zadawał pytania...wcale nie takie jak to Beatrix W. sugeruje.

    Mam pytanie: można gdzieś te Twoje bajki kupić, Julko?

  • piękna praca, chciałabym Twoje książeczki.

  • nie cierpię bajek i nie wiem jak można torturować dziecko np. dziewczynką z zapałkami, ale tu jest jeden wielki pozytyw i jasna strona tego świata która, przede wszystkim daje kopa i napędza, kot się rozdarł, ale nie pozostał rozdarty, sroka zrozumiała i starczyło jej odwagi, lub połamanych piórek, by zadośćuczynić, a baba jaga wybaczyła, pewnie przez jedwabne pończoszki, które schowała w sejfie :)

    dla mnie, super, po prostu majstersztyk julko, rysunki ach i ten diesel na miotle, staranne, dopracowane, mądre i cudne:)

  • Beatrix:)
    juz drugiej mojej bajki nie kupiłabyś dla swojego dziecka.w pierwszym przypadku, podążając za twoją argumentacja, nie kupiłabyś także bajek Brzechwy, więc co tu dużo mówić - poczułam się zaszczycona towarzystwem.
    teraz tej. żerują, zżerają czy zjadają - mniejsza z tym. przecież nie chodzi o to.
    dziękuję za poczytanie i wyrażenie opinii.
    pozdrawiam.

  • Elżbieto - dziękuję:)

    valerko, dzieki:)

  • Ir_ :)jeszcze nie ma. po drodze zmieniła mi się koncepcja na pierwszą, druga jeszcze nie jest skończona, a krystalizuje się trzecia. na to wszystko potrzeba czasu i skupienia.
    nie wchodząc w szczegóły - najbliższa jestem wydania ich własnym kosztem, który wcale nie jest mały, bo książeczka dla dziecka powinna mieć twardą okładkę, porządny papier w środku no i kolorowe ilustracje bardzo podrażają całość. a ponieważ nie mam parcia na popularność, ale chciałabym, żeby bajki nie utknęły w niebycie, więc myślę o niewielkim nakładzie z nadzieją, że zwróci się koszt druku. myślę, że chociaż jedną uda mi się wydać przed końcem roku. dam znać:)

    fajnie, że wnusiowi podobała się bajka:)
    dziękuję:)

  • mowa trawa:) dokładnie! poza tym, sama się dobrze bawiłam pisząc tę bajkę.
    dziękuję pięknie:)

  • Chloe :)

    GC :)

    dzięki

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się